Układ sił wywołujących dalszy rozwój grupy cz. II

Ale wspólny początek rodzaju ludzkiego wydaje się a priori bardzo mało prawdopodobny, a to, co nam wiadomo o rasach ludzkich i o ich trwałości, zmusza nas do przypuszczenia, iż gatunek zwierzęcy zwany przez nas rodzajem ludzkim powstał w różnych punktach kuli ziemskiej bez związku genetycznego. Poza utrwaloną tradycją mityczną – typowym mitem o początku plemienia rozszerzonym na całą ludzkość, bo niczym innym nie jest baśń przekazana w księdze Genezis – nie można znaleźć ani jednego argumentu przemawiającego za wspólnym początkiem ludzkości. Badania zaś przyrodników nad zagadnieniem przemiany gatunków wykazały, że nowe indywidua o cechach szczególnych a trwałych w ich potomstwie, słowem, indywidua stanowiące nowy gatunek, pojawiają się jednocześnie w różnych punktach obszaru zajętego przez gatunek pierwotny, przy czym ten ostatni nie zanika – przynajmniej w chwili wydania z siebie nowego gatunku.

więcej

Charakter obowiązkowy wierzeń

Wykazanie tego jest zasługą grona badaczy, grupujących się około wydawnictwa l’Année Sociologique z Emilem Durkheimein na czele, którzy, ująwszy kwestię ze stanowiska socjologicznego, przyczynili się znakomicie do wydobycia jej z tego grzęzawiska, w którym tkwiła od czasów Tylora i Spencera.

więcej

Kultura nowa – ciąg dalszy

I jeśli od tych przykładów przejdziemy do rozpatrywania wielkich całokształtów, przekonywamy się, że mamy do czynienia z tym samym powstawaniem rzeczy zupełnie nowych, choć w wielkim stopniu złożonych z materiału dawnego. Mówi się często o odrodzeniu kultury antycznej w wieku XV i niewątpliwie, począwszy od tego okresu, wiele elementów kultury grecko-rzymskiej zostało przejęte przez nowożytną kulturę zachodnio-europejską, niemniej, gdy zanalizujemy zagadnienie głębiej, przekonywamy się, że zapożyczone zostały nieomal wyłącznie symbole plastyczne czy słowne związane z treściami tak dalece odmiennymi od starożytnych, że same stały się czymś nowym, o ile po krótkiej próbie ożywienia się na nowo nie umarły po raz drugi.

więcej

Fakty społeczne różnicują się i całkują

Różnicowanie to i całkowanie są nieuchronne. Każdy fakt, nawet najpierwotniejszy, jest złożony. Zawiera w sobie możliwość przejawienia się wewnętrznych sprzeczności oraz wspólności. Najpierwotniejsza, jaką wyobrazić sobie możemy, grupa ludzka zawierała osobniki należące do dwu płci, do trzech przynajmniej pokoleń, zamieszkujące określone miejsce w określonym czasie: słowem pięć czynników, których wzajemne natężenie zmienia się nieustannie. W tych grupach, które dostępne są badaniu etnografa czy historyka, w zwyczajach, sposobie życia, technice, gospodarce, podziale hierarchicznym itd., zachodzą nieustanne zmiany stosunków, które zarówno w poszczególnych kategoriach faktów, jak w całej grupie, wydobywają na jaw jedne sprzeczności, a zacierają drugie. W chwili wystąpienia kapitału handlowego jako samodzielnego czynnika ekonomicznego zaznaczyła się sprzeczność pomiędzy nim a ustrojem korporacyjnym przemysłu i wymiany, ustrojem, w którym kapitał handlowy wytwarzać się zaczął. Kapitał przemysłowy był czynnikiem, który poprzez koncentrację przedsiębiorstw i poprzez sprowadzenie pracy ludzkiej do rzędu towaru rynkowego spowodował proletaryzację wielkich mas drobnych pracowników samodzielnych. W tej klasie robotniczej, niezbędnej dla istnienia prawno-kapitalistycznego systemu produkcji i wchodzącej w skład tego systemu, przejawił się przeciw temuż wzrastający opór oraz dążności, grożące mu rozsadzeniem. Każdy zachodzący wewnątrz grupy czy pomiędzy grupami fakt społeczny, każdy faktów takich układ, więcej — każda grupa — zawiera w sobie zarodek własnego rozkładu.

więcej

Prawo człowieka i obywatela

Ale wolność pojmowana jest teraz zgoła inaczej niż w okresie Odrodzenia. Nie jako brak przeszkód na drodze jednostki bujnej i zachłannej, ujarzmiającej ogół przeciętny, ale jako prawo przyrodzone człowieka do wolnego współ- iżycia z równie jak on wolnymi, takiego, by wolność jego powiększała i wzmacniała wolność ogólną. Słowem, musi to być wolność oparta na prawie.

więcej

Idea wolności w Polsce

Włoszech, gdzie wieści z Francji trafiają na grunt szczególnie podatny, do miast dumnych ze swej prastarej kultury i zapełnionych przedstawicielami zawodów wyzwolonych, Budzą tam one poruszenie umysłów, które poważnie niepokoić zaczyna despotów włoskich, zwłaszcza że z Francji do ziem ich hlisko i że są przeważnie z krwi obcej, bez związku tradycyjnego z poddanymi. Wbrew temu, oo mówi Staszic o niechęci Niemców do Rewolucji Francuskiej, i oni są porwani, przynajmniej ci wszyscy, którzy reprezentują ówcizesną niezależną opinię niemiecką — poeci, myśliciele, pisarze. Olśnienie było tak wielkie, że ten filozof, który następnie podniósł ideę państwową pruską do godności absolutu w dziedzinie spraw ludzkich, Hegel, w lat wiele po Rewolucji przyznawał, iż „był to jakby wschód słońca świetnego, było to święto dla wszystkich istot myślących: okres wzruszeń tak podniosłych, takiego w całym świecie zachwytu ducha, jakby, zaiste, nastała była chwila, w której pierwiastek Boski sprzymierza się ze światem“.

więcej

Praca Staszica

Przestróg i Uwag wybucha bólem, współczuciem i pożądaniem zbawienia Ojczyzny i szczęścia ludzkości. Jeśli kto wśród tylu pisarzy okresu Sejmu Czteroletniego zasługuje na nazwę patrioty i człowieka „czułego“ – to on.

więcej

Źródła znajomości wewnętrznego życia wsi

Zróżnicowanie to występuje we wszystkich krajach. W Polsce stwierdzić je możemy przynajmniej od wieku XV, tj. od czasu, gdy źródła znajomości wewnętrznego życia wsi zaczynają płynąć obficiej: począwszy od drugiej połowy wieku XVI możemy, dzięki tzw. Księgom sądowym wiejskim, Księgom gromadzkim [2] i dokumentom innym, nie tylko rozróżnić kmieci od zagrodników, zagrodników z bydłem od zagrodników bez bydła, chłopów pelnorol- nych, małorolnych i bezrolnych, ale uchwycić zachodzące między nimi stosunki, stwierdzić rodzaje wzajemnych zależności i prześledzić, jakimi drogami odbywało się ujmowanie przez jednych wpływu na innych i zdobywanie przewagi we wsi. Stwierdzamy, że zamożniejsi uzależniali od siebie uboższych użyczaniem gruntu, ziarna czy pieniędzy na lichwiarskie procenty lub odrobek. Stwierdzamy, że uzależnienie to dochodziło często do faktycznego ujarzmienia biedoty wiejskiej przez wioskowych bogaczy.

więcej

Teoria Poniatowskiego

Tyle o Poniatowskim i reprezentowanym przezeń szczególnym odłamie „historycznej“ szkoły etnologicznej. Stanowiła ona, mimo wielu przeciwieństw i często wybuchających sporów, próbę zbudowania mostu łączącego etnologię z tzw. antropologią historyczną, względnie psychologiczną, doszukującą się u różnych ras ludzkich nie tylko różnic w mniej lub więcej sprawnym funkcjonowaniu mechanizmu psychofizjologicznego, zależnego od większej lub mniejszej wrażliwości tych czy innych zmysłów, predyspozycji do zabarwienia przedstawień bardziej wzrokowo, ruchowo, słuchowo lub węchowo – ale zakładającej, że poszczególne rasy mniej lub więcej są zdolne do wytwarzania poszczególnych typów kultury. Sądzę, że szkoda miejsca, by zbijać poglądy, według których zdolności państwowo-twórcze, szacunek dla prawa i brak zdolności artystycznych miałyby cechować jasnowłosych, niebieskookich i rumianolicych wysokich długogłowców, natomiast różniąca się od poprzedniej mniejszym wzrostem, krótkogłowością i szerszą czaszką, również licznie reprezentowana u nas rasa ma stanowić o wartości bojowej i o żywości umysłu narodu, podczas gdy śniadzi bruneci krótkogłowi, południowo-wschodni, mieliby być elementem z właściwości swych rasowych anarchicznym. Wystarczy zapoznać się choćby pobieżnie z historią przodków dzisiejszych Norwegów i Szwedów, wśród których najliczniej reprezentowana jest pierwsza z tych trzech ras, oraz z historią księstw, które w wiekach średnich rozwijały się na obszarze dzisiejszej Ukrainy, by przekonać się, do jak nieopatrznych uogólnień prowadzi teoria stworzona niegdyś przez Gobineau ku tym większej chwale arystokracji normandzkiej, z której pochodził ten świetny zresztą pisarz – teorii przystosowanej następnie do potrzeb grup dążących do panowania Niemców nad światem, a obecnie przejętej także przez niektórych naszych uczonych z tą oczywiście zmianą, że przedstawicielami najczystszymi owej rasy stworzonej do panowania nie są Germanie jako tacy, ale Polacy zachodni. Ale jeśli nawet pominiemy te kierunki szczególne, ułudą jest sama podwalina, na której historyczna szkoła etnologiczna wznosi gmach swoich teorii. Zakłada się, że każda „kultura“ stanowi nie tylko system związanych ze sobą organicznie elementów, co w pewnej mierze jest prawdą, ale że te z nich, które są istotne, nie mogą powstać inaczej, jak w związku z pozostałymi i nie mogą uniezależnić się i przeniknąć do środowiska innego. Topór miałby być do tego stopnia właściwy totemizmowi, że gdziekolwiek znajdujemy topory – wnioskować należy o wejściu grup niegdyś totemicznych w dzisiejszy skład ludności. Równie słuszny byłby wniosek wysnuty z częstego używania w Warszawie gramofonów, że Amerykanie ze Stanów Zjednoczonych – boć jednym z nich jest Edison – podbili Warszawę i że wśród warszawiaków jest duża ilość potomków owych najeźdźców.

więcej

Przedmiot badań historyka

Wiadomo powszechnie, do czego doprowadza historyków psyćhologizowanie wynikające z przeświadczenia, nie opartego na niczym, mylnego a priori i sprzecznego z doświadczeniem, że cechy zasadnicze umysłowości i w ogóle duchowości są identyczne zawsze i wszędzie. Iluż to historyków wyjaśniało zdarzenia kreśląc, na podstawie wmyślania się i wczuwania w ludzi i w epokę, portrety duchowe Karola Wielkiego, Cezara, Peryklesa a nawet Naram-sina czy króla Asioki[26]? Nie przeczymy, że w ten sposób odtworzone postacie i odtworzone lżycie epoki w przedstawieniu utalentowanego historyka miewa wysoką wartość artystyczną. Ale sztuka odtwórcza jest jednym, nauka, tj. wyjaśnienie -‚‘ drugim. I nie sądzimy, by głównym zadaniem badaczów było sięgać po wawrzyny Szekspira czy Żeromskiego, z których jeden stworzył Brutusa, drugi św. Wojciecha – żywszych, niżby zdołał uczynić to najbardziej utalentowany historyk. O ile pierwszy jest dramaturgiem, wyrażającym cnoty bohaterskie, tak jak wyobrażano je sobie w końcu XVI w., drugi nowoczesnym ideowcem pełnym poświęcenia, rozczarowanym marzycielem skłonnym ku mistycyzmowi, ogromnie wykształconym i utalentowanym Polakiem, który, odwróciwszy się od warszawskiego pozytywizmu, przeżył okres społecznych i narodowych ruchów konspiracyjnych jako też okres Młodej Polski: dużo czytał, dużo myślał, dużo doświadczył i przetrwawszy wojnę światową uświadomił sobie, że tylko poświęcenie całkowite jaźni swej dla idei może być dlań celem: św. Wojciech to rodzony brat, więcej, odmiana – tylko przerzucona o dziewięć wieków wstecz – Rozluckiego: a w gruncie rzeczy i św. Wojciech, i Rozłucki, i doktor Judym są tylko wcieleniami marzeń, pragnień i przeżyć wewnętrznych Żeromskiego. Słowem, zarówno Brutus Szekspira, jak Wojciech Żeromskiego są żywi właśnie o tyle, o ile nie są historyczni.

więcej