Biblioteka zebrana przez Zamoyskiego

A reformator ten był zawsze – rzecz tak w ówczesnej Polsce rzadka! – człowiekiem czystego zamiaru. Góruje w nim troska o niepodległość Rzeczypospolitej. Stronnik równouprawnienia wyznań, przechodzi w sprawie dysy- denckiej do opozycji, gdyż w podniesieniu tej sprawy widzi słusznie poniżenie godności Polski, jako państwa udzielnego, przez mocarstwa ościennej sposób utrwalenia ich zwierzchnictwa nad nią. Od 1764 ir. był kanclerzem wielkim koronnym. Lecz gdy sejm 1767 r. ukorzył się przed groźbami dworów ościennych, Zamoyski wolał cisnąć pieczęć niż przyłożyć ręki do pohańbienia Ojczyzny. Manifestacja taka, w takiej chwili, mogła go drogo kosztować. Wszak działo się to w chwili, gdy Repnin nie cofał się przed więzieniem posłów i senatorów, nazajutrz po wywiezieniu do Rosji Soltyka i Rzewuskich. Przed wszechwładnym i brutalnym ambasadorem drżeli wszyscy. Nawet Czartoryscy ukorzyli się byli. Nie było nadziei, by król osłonił byłego kanclerza. Zaiste – był to człowiek mężny. Rył przy tym tak dalece prawu posłuszny, że chodził w szaracz- kowym kubraku, niczym zagrodowy szlachetka, by zastosować się do ustaw, które obywatelom nakazywały oszczędność. Byl tak prostym i przystępnym, że nowego swego domownika – człowieka rodu mieszczańskiego i zajmującego skromną posadę nauczyciela domowego – uczynił swym przyjacielem, gdy poznał jego zalety umysłowe. W takiego to człowieka dom wszedł Staszic. Zetknął się w nim od razu ze światem zagadnień nowych, zagadnień polityki praktycznej.

Materiał do ich rozwiązania znalazł na miejscu. Biblioteka zebrana przez Zamoyskiego obfitowała szczególnie w dzieła dobrane w celu oświecenia męża stanu i reformatora. Staszic ma do rozporządzenia bodaj że wszystko, co wybitnego napisane zostało w ciągu ostatnich lat stu w dziedzinie nauki o państwie, ekonomii, prawa i historii. Mógł się był wprawdzie z niektórymi z dzieł, które następnie zużytkował w Uwagach, zapoznać wcześniej. Znał prawdopodobnie Rousseau, zwłaszcza Emila, który winien go był zajmować jako pedagoga, znal na pewno Condillaca, którego podręcznik Logiki był przez Komisję Edukacyjną polecony. Ale czy już wcześniej znal mniej rozgłośne dzieła polityczno-społeczne, jak np. księdza de Saint-Pierre, którego z takim zachwytem cytuje – jakby pod silnym wrażeniem przeczytanej książki?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>