Chaotyczny styl pisania Staszica

Sprzeczności takicli można by wyliczyć znacznie więcej. Pomijamy pozorne te, które złożyć należy na karb nieudolności wykładu. Staszic bowiem pisze dość chaotycznie. Pełno u niego niespodziewanych twierdzeń, nawrotów myślowych, opuszczeń. Ale inne są oczywiste. Zdarzają się najczęściej, gdy od uzasadnienia teoretycznego autor przechodzi do sformułowania żądań praktycznych, mających być urzeczywistnionymi natychmiast. Proponowane przezeń reformy częstokroć mało harmonizują z założeniami, zwłaszcza reformy natury społecznej. Zdawałoby się, że po tym wszystkim, co było powiedziane: dzie z formalnie pojętym prawem natury. Staszic również dąży do ustalenia form współżycia ludzkiego, do reform ustroju. Ale te formy wysnute !są u niego z treści pojęć ogólnych. Rozumiane są jako warunki, same treści nie pozbawione, które uzasadnione są cechami natury człowieka, społeczeństwa i wszechświata. Przestrogi !są próbą organicznego związania poglądu natury – próbą spojrzenia „pod kątem wieczności“ na zagadnienia z istoty swej doczesne. W całym ówczesnym piśmiennictwie polskim nie spotykamy autora, który by pod tym względem mógł zmierzyć się ze Staszicem.

Na pierwszy rzut oka tak pochlebna ocena jego, jako filozofa społecznego, nie wydaje !się usprawiedliwiona. Cóż bowiem uderza od razu pobieżnego czytelnika jego pism politycznych, zwłaszcza Uwag – ale także Przestróg, mimo umiejętniejszej konstrukcji wykładu w tych ostatnich? Sprzeczności. Sprzeczności w uzasadnieniach poszczególnych rozwiązań zagadnień konkretnych, sprzeczności między powołanymi założeniami poszczególnymi a ogólnymi. Jest, na przykład, Staszic wyznawcą poglądu fizjokratycznego, iż jedynie praca rolnicza jest twórczynią bogactw. „Z wszystkich stanów, z wszystkich rzemiosł i nauk, najpierwszym rolnictwo: to żywi – inne sztuki ogładzają: rolnik jest karmicielem towarzystwa – każdy inny człowiek wyjadaczem“ – mówią Przestrogi i w dalszym ciągu ukazują zastraszający przykład upadku Włoch, w których o rolnictwo nie dbano, ukazują wzór Anglii, skąpo wyposażonej przez naturę, ale mądrze popierającej pracę rolnika i dochodzącej do szczytu bogactwa i potęgi. Niemniej jasno przyznaje się Staszic do zasadniczego poglądu fizjokratów na zjawiska gospodarcze, gdy za !ich przykładem rozróżnia w społeczeństwie stan wytwarzający – który obejmuje jednych tylko rolników – i stany spożywające, do których należy reszta. Jednocześnie zaś woła o opiekę nad przemysłem i handlem jako tymi dziedzinami pracy, które, mnożąc w kraju pieniądze, powiększają jego !zamożność. Posuwa się nawet do twierdzenia, iż „mieszczaninowi, kupcowi, fabrykantowi niesprawiedliwość wyrządzona ciągnie dla kraju większe szkody, niżeli niesprawiedliwość uczyniona… rolnikowi“. Miasta zaś wolne „sprowadzą masę pieniędzy, ułatwią Rzeczypospolitej miliony podatków i wojsko“. Staszic wydaje się tu wpadać w mer- kantylizm, zasadzający bogactwo kraju na ilości będących w jego posiadaniu pieniędzy. Wydaje się to tym bardziej, gdy z Przestrogami porówna się Uwagi, w których o decydującej roli pieniądza dla zamożności kraju Staszic traktuje obszerniej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>