Człowiek jako istota współżyjąca z innymi ludźmi

Gdybyż przynajmniej znane nam z przeszłości i teraźniejszości grupy ludzkie wyszły były z jednego pnia wspólnego! Moglibyśmy wówczas ująć historię ludzkości jako historię zróżnicowania jednego pierwotnego gatunku. Ale człowiek pierwotny – naprawdę pierwotny – taki, który już był człowiekiem, a nie posiadał jeszcze żadnej kultury – jest historycznie niepoznawalny. Nie przesądzamy kwestii, czy anatomom porównawczym nie uda się kiedyś określić jakichś szczątków jako należących do takiego właśnie człowieka, i czy nie zdołają najdokładniej opisać go. Zależy to od postępów wykopalisk i antropologii. Znajomość jednak gatunku ludzkiego w postaci jego najpierwotniejszej sama przez się nie wyprowadzi nas z niepewności hipotez – w dzie- dzinę stwierdzonych doświadczalnie faktów. Choćby nawet kształt i pojemność jego czaszki w stosunku do innych części ciała, siła szczęk i charakter zębów pozwala] nam snuć wnioski o jego zdolnościach psychicznych czy rodzaju jego wyżywienia, nie będziemy wiedzieli nic o formie ani o treści stosunków łączących go z innymi, podobnymi do niego istotami, ani o jego wyobrażeniach i czynnościach.

A przecież historyka czy socjologa interesuje człowiek li tylko jako istota współżyjąca z innymi ludźmi i przez charakter tego współżycia określona, słowem człowiek społeczny. Najdalej nawet pozwalające się cofnąć w tył ku pierwocinom historii ludzkiej zabytki – są zawsze zabytkami kultury. Archeolog wnosi o człowieku najdawniejszym z ogniska i z narzędzia. Słowem, zna on takiego tylko człowieka, który umiał przynajmniej wybrać odłamki krzemienia celowo, stosownie do zamierzonych użytków, i w razie potrzeby poprawić kształt tych krzemieni. Jeśli eolity[4] są naprawdę śladami życia człowieka, nie tylko wytworami natury, to używający ich człowiek umiał przynajmniej porównywać doświadczenia poczynione z przypadkowymi narzędziami i snuć z tych doświadczeń wnioski na przyszłość: krzemienie nie tylko dobierał, ale przechowywał. Już zaś w najstarszym paleolicie, tzn. w okresie, z którego pochodzą pierwsze, na pewno już ludzkie zabytki – człowiek umie zapalać i przechowywać ogień, wytwarza narzędzia krzemienne, a wynalazki poczynione w obu tych dziedzinach technicznych umie przekazywać następcom. Przeto, choć o człowieku tym tak mało wiemy, choć nie jest nam znane nie tylko jego życie duchowe, ale także cala możliwa dziedzina jego twórczości w materiale mniej trwałym niż krzemień, powiedzieć możemy na pewno jedno: człowiek ten nie był naprawdę pierwotnym, miał za sobą wielkie wynalazki techniczne, od dalekich jego przodków pierwotnych dzielił go niewiadomej długości łańcuch nagromadzonych i utrwalonych tradycyjnie zdobyczy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>