Gospodarstwa chłopów prowadzone na zasadach handlowych

W Polsce mamy również pewną liczbę chłopów podobnych, którzy gospodarstwa swoie prowadza już na zasadach ściśle handlowych: takimi są „badylarze“ w niektórych wioskach pod Warszawą. Ale liczba ich u nas jest znikoma. Do zachodnio-europejskiego typu chłopa zamożnego zbliżają się u nas także tzw. „gburzy“ w Wielkopolsce i na Pomorzu, którzy pod względem społecznym stoją na pograniczu pomiędzy chłopstwem a ziemiaństwem, w wyższym zaś od większości ziemiaństwa stopniu przesiąknięci są duchem przedsiębiorczego, oszczędnego i rachunkowego drobnomieszczaństwa, nie będąc obarczonymi stanową tradycją szlachecką. Rzecz jasna, że równolegle ze wzmocnieniem się i rozpowszechnieniem tego typu chłopa pogłębia się przedział i zaostrza przeciwieństwo pomiędzy nim a wiejską biedotą. Trwa wprawdzie dalej związek lokalny – wieś, ale przedstawia ona obraz przypominający nieco dawne rze- czypospolite miejskie, w których kupiecki i przemysłowy patrycjat gnębił i przemocą utrzymywał w ryzach pospólstwo aż do chwili wybuchu.

Groza tego ostatniego nie zdaje się wisieć nad wsią zachodnio-europejską. Wysoce rozwinięty i dość już dawny industrializm nowoczesny wytworzył tak olbrzymi popyt ina ręce do pracy i roztoczył przed bezrolnym, a nawet małorolnym chłopem tyle kuszących atrakcji życia w mieście, że tak dobrze znana nam w Polsce kwestia „zbędnego człowieka“ na wsi – tam nie istnieje. Wieś angielska wyludniła się już dawno, wieś francuska wyludniać się zaczęła w niektórych departamentach z taką szybkością, że niektóre wsie, np. w departamencie Lot, stoją dzisiaj dosłownie pustkami, a ziemie kupują tam za bezcen koloniści z zacofanej kulturalnie i gospodarczo Bretanii, i z jeszcze hardziej zacofanych Wioch. Francuski odpowiednik naszego pomorskiego gbura nie dokupuje już ziemi do swej posiadłości, nie miałby jej bowiem kim obrobić z ludzi miejscowych, sezonowiec zaś hiszpański, włoski, czy francuski Breton kosztuje drogo, ze względu na konieczność zapłacenia mu kosztów podróży i brak pewności, że zostanie na miejscu dłużej. W związku z tą emigracją bezrolnych i małorolnych do miast oraz kosztownością sezonowców wytwarzać się zaczęły we Francji stosunki podobne do kolonialnych: wprowadzone zostało pólnie- wolnictwo robotników rolnych cudzoziemskich – Polaków na północy Francji, Włochów i Hiszpanów na południu – w tej postaci, że robotników zakon- traktowuje się na okres przynajmniej roczny w ich kraju, przy czym z płacy strąca im się koszty podróży, w razie zaś porzucenia pracy ściga karnie: bardzo wielu naszych rodaków dostało się do więzienia francuskiego za to jedynie, że porzucili pracę u źle traktującego ich chłopa pracodawcy. Nicizym Hindusi lub Malajowie, sprowadzeni do pracy na plantacjach trzciny cukrowej w Australii lub na Wyspach Antylskich. Z drugiej strony chłop zamożny we Francji lub w Anglii usiłuje coraz bardziej zastąpić kosztownego, choćby źle płatnego robotnika, maszynami, rolniczymi, podobnie jak amerykański farmer z Middle- West. Rzecz prosta, że to wszystko wymaga dość dużych nakładów. Słowem, chłop zamożny przedzierzga się tam stopniowo w indywidualnego przedsiębiorcę kapitalistycznego, zaciekle broniącego swych przywilejów i wyzyskującego proletariat metodami kolonialnymi, nie inaczej, a tylko w mniejszej skali, jak wielcy plantatorzy herbaty w Indiach czy kawy w Brazylii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>