Gospodarstwo chłopskie

Wiemy, że w obecnej chwili zarówno produkcja wiejska, jak wiejski, lokalny obrót dóbr obywa się prawie zupełnie bez pieniędzy, przy czym zauważamy, że wieś odeszła od pieniądza, jeśli nie bez boleści, nie bez pogłębienia nędzy i obniżenia poziomu potrzeb – to jednak stosunkowo gładko o ile chodzi o chłopski aparat produkcyjny. Trudności zdobycia kredytu i gotówki nie zdezorganizowały gospodarstwa chłopskiego, natomiast zdezorganizowały gospodarstwo obszarnicze. To, co dziś chłopa gnębi najwięcej, to nie brak pieniędzy na prowadzenie gospodarki: to brak ich na sól, na żelazo, przede wszystkim na podatki i na kształcenie dzieci.

Kryzys spowodował tu przejawienie się tych cech zasadniczych życia wiejskiego, które były zatarte w okresie pomyślności gospodarczej, gdy chłop wychodził często poza ramy życia własnej wsi, aby zaznaczyć się na arenie życia społecznego ogólnego i podlegać, zdawało się coraz silniej, atrakcji kapitalistycznego systemu produkcji. W rzeczywistości ogromna większość chłopów osiadłych żyła i wówczas przede wszystkim lokalnym, gromadzkim życiem, przynajmniej w tych krajach, podobnie jak większa część Polski, gdzie stosunkowo słaby industrializm i niewielkie jeszcze rozmiary urbanizacji życia zdołały podziałać rozkładowo tylko na peryferie życia wiejskiego. Jeszcze wyraźniej zaznacza się to w takich krajach, jak Serbia, jak Bułgaria, jak południowe Włochy. Przeciwnie niż w znacznej części Francji i Belgii, zwłaszcza w Anglii, a najbardziej w Stanach Zjednoczonych, gdzie farmer jest przedsiębiorcą, eksploatującym swą ziemię metodami zracjonalizowanymi przy użyciu znacznego kapitału. Ta jedność i samoistność wsi znajduje wyraz w niezliczonych faktach życia codziennego i uroczystego, materialnego i duchowego. Językoznawcy wiedzą dobrze, że różnice dialektyczne zaznaczają się, gdy się przechodzi od wsi do wsi. Poszczególne wsie różnią się strojem, obyczajami, obrzędami, przemysłami domowymi. Są wsie, trudniące się dodatkowo – obok rolnictwa – koszykarstwem, garncarstwem, koronkarstwem itd. Są wsie kamieniarzy. Są wsie, skąd cała młodzież bezrolna udaje się na roboty sezonowe w dalekie okolice, podczas gdy ze wsi sąsiednich nie wychodzi nikt. Są inne, z których nieomal w każdej rodzinie jedno przynajmniej dziecko uczęszcza do szkól średnich, i są inne, sąsiednie, gdzie ogół mieszkańców nie życzy sobie nawet szkoły powszechnej, albowiem uważa, że dzieci potrzebne są do pomocy w gospodarstwie a szkoła kosztuje. Są wsie, prenumerujące i czytające pisma, obok całych wsi, lekceważących czytelnictwo – wsie nabożne, prawowiernie katolickie, obok wsi wolnomyślnyeh, skłaniających się ku tej czy innej schizmie. Z historii niedawnej ekspansji mariawityzmu i dzisiejszej kościoła narodowego wiadomo, że najtrudniej było i jest każdemu z tych wyznań przeniknąć do danej wsi, skoro jednak mu się to uda, obejmuje normalnie od razu całą wieś. Nie inaczej jest z prądami politycznymi i społecznymi: całe wsie luh prawie całe głosują „jak jeden mąż‘‘, przy czym sąsiednie wsie głosują jako całości często na przeciwne listy. Ta jedność wyraża się także w tradycyjnej pomocy sąsiedzkiej w obrębie wsi, w walkach poszczególnych gromad między sobą o łąki, pastwiska, użytki wszelkiego rodzaju, nie mówiąc już o konfliktach z dworami. Jest przy tym rzeczą charakterystyczną, że w wypadkach tych nie mniej zawzięcie i nie mniej bojowo niż naprawdę zainteresowani występują częstokroć ci z mieszkańców wioski, którzy z jej zwycięstwa nie ciągną żadnej korzyści i których interesy klasowe bywają przeciwne. Przykładem mogą być dość liczne procesy o uszkodzenia ciała w bójkach o sporne pastwiska: niejednokrotnie bezrolni, nie posiadający żadnego bydła, biorą w bójkach tych udział na równi z użytkownikami. Przypuszczam, że każdy z czytelników pamięta ustęp Chłopów Reymonta, opisujący walkę wsi o serwitut leśny i przypomina sobie, że w najściu na las dworski bierze udział jednaki gromada jako całość, bez różnicy wieku ani płci, ani stanu majątkowego. Z ustępem tym zgodne są w zupełności obserwacje wszystkich, którzy mieli sposobność zaznajomić się z bardzo licznymi swego czasu podobnymi walkami faktycznymi. Obserwujemy przeto w masie chłopskiej działanie dwóch tendencji sprzecznych. Jedna z nich ma swoje źródło w zróżnicowaniu majątkowym i zmierza do przeciwstawienia sobie z jednej strony proletariatu bezrolnego lub posiadającego tylko mikroskopijne działki ziemi, z drugiej – włościan zamożnych, wyzyskujących pracę tegoż proletariatu. Jednocześnie zaznacza się tendencja druga, równie jak pierwsza mająca za sobą starą już historię, a zmierzająca do scalenia w jedną spójną masę zarówno biedoty wiejskiej, jak wiejskich bogaczów, na podstawie zasad klienteli i w ramach gromady wiejskiej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>