Idea wolności w Polsce cz. II

Rozumieją dobrze reformatorzy polscy wagę tego hasła. Oznacza ono dla nich, w zastosowaniu do Polski, to, o czym najszlachetniejsi z nich marzą jako o ideale ustroju społecznego, w którym nie będzie już stanów, a tylko obywatele. Ale praktycznie zagadnienie przedstawia się inaczej we Francji, inaczej w Polsce. Tam naród jest o byt swój zewnętrzny spokojny i reforma ustroju występuje w świadomości ogółu jako cel w sobie: demokracja – związek polityczny wolnych i równych obywateli – jest narodem. W Polsce kwestią naczelną jest wzmożenie sił istniejącej całości społecznej, a reformy ustroju są do tego celu środkiem: naród wzrasta przez związanie z nim bezpośrednie obywateli. Stąd zbieżność, ale nie identyczność ruchów francuskiego i polskiego. Pierwszy jest przede wszystkim społeczny, a narodowym staje się jaństwo doprowadziły do rozmiękczenia mózgu, państwem włada więc samowładnie Struensee [31, który kapryśnymi rządami swymi wywołuje wreszcie bunt szlachty: kończy z ręki kata, a Dania pogrąży się na czas dłuższy w zamęcie, z którego korzystają na przemian szlachta, by chłopów i mieszczan uciskać, i król, by z pomocą tamtych szlachtę gnębić. Książęta wirtemberski, brunświcki, inni władcy niemieccy kupczą swymi poddanymi niczym bydłem rzeźnym: całe regimenty sprzedawane są Anglii za opłatą od sztuki, by iść się bić przeciwko powstańcom amerykańskim. A jakże zachowują się ci monarchowie, których pochlebiający im pisarze ogłosili jako gwiazdy na nieboskłonie wieku oświecenia? „Semiramida Północy“, rozpustna Katarzyna, skalana wszystkimi grzechami. Kazała męża swego !zamordować, kochanków mianuje generałami, ministrami, nawet królami… w Polsce. Z poduszczenia jej agentów krwawi się Humań, z jej rozkazu wyrżnięto i wywieziono Tatarów. Rządów oświeconego Józefa II dość mają wszystkie stany we wszystkich austriackich krajach dziedzicznych, tak są te rządy dokuczliwe, doktrynerskie. Węgrów – bo o swe prawa się upominali – cesarz katuje i wiesza. Doprowadza w końcu państwo do kompromitacji w wojnie tureckiej, którą wszczął zdradziecko bombardując Belgrad przed zerwaniem z Porta. Najlepszym z nich wszystkich wydawałby się Fryderyk II. Wzmocnił, rozszerzył swe państwo, zorganizował w nim administrację wzorowo i sam czuwa, by wszystko w Prusiech szło sprawnie i oszczędnie. Ale ten „koronowany filozof“ nie tyle filozofem jest, ile cynikiem nie cofającym się przed żadnym kłamstwem, żadną zdradą, gwałtem żadnym, gdy mogą one posłużyć do zagrabienia czyjejś ziemi albo czyichś bogactw. On to zdradziecko napadł na Saksonię: on pozostawił swoich sprzymierzeńców francuskich na pastwę wrogów, z którymi zawarł pokój w tajemnicy: on nie brzydził się fałszowaniem pieniędzy polskich, byle Rzeczpospolitą zrujnować. Prusy cywilizuje batem. Własnoręcznie wypędza laską grubiaństwo z arystokracji pruskiej. Kijem uczy żołnierza bohaterstwa. Nie wierzy w nic, tylko w interesowność i strach, i na nich swą wielkość wznosi. Jakże inaczej postępuje naród, gdy, zrzuciwszy pęta, wolność ustanawia! W Paryżu przewrót pociągnął zaledwie kilka ofiar niewinnych, a tych wdowy i sieroly wzięło Zgromadzenie pod swą szczególną opiekę, ogłosiło je dziećmi narodu. Ilu zaś winnym przebaczono! Jesteśmy bowiem jeszcze w końcu roku 1789. Francja spłynie krwią, ale później, czego po pierwszych miesiącach Rewolucji nie spodziewał się żaden z jej licznych przyjaciół.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>