Jedność i spoistość chłopska

Wypadki takiego „awansu społecznego“, że użyję tu terminu wprowadzonego przez p. Chałasińskiego [31, zdarzają się, podobnie jak dorobienie się gospodarstwa przez pracę w przemyśle lub na folwarku i długoletnie ciułanie oszczędności. Rozwój gwałtowny inJnstrializmu przed wojną otworzył tu możliwości, z których wielu -skorzystało: w naszym np. kraju w wielu okolicach powstała nowa plutokracja wioskowa złożona z ludzi, którzy dorobili się w Ameryce i powróciwszy zakupili gospodarstwa lub powiększyli obszar dziedziczny. Ta możność przejścia z kategorii biedoty wiejskiej do kategorii wioskowych magnatów przyczyniła się do uśpienia uczuć niechęci do bogaczów wśród części bezrolnych i małorolnych. Podobnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej proletariat wielkoprzemysłowy do niedawna w znacznych swoich odłamach miał postawę nie antykapitalistyczną, ale pro- kapitalistyczną – wobec tego, że każdy robotnik łudził -się tam nadzieją, iż przy sprzyjających okolicznościach zostanie właścicielem fabryki. Żołnierz, który w tornistrze nosi buławę marszałkowską, może nienawidzić tego czy innego ze zwierzchników, nie będzie jednak wrogi instytucji marszałków.

Jedność i spoistość chłopska, chłopów zamożnych i biedoty wiejskiej, patronów i klientów, mieści -się w ramach solidarności gromadzkiej, sąsiedzkiej, wioskowej i wzmocniona jest przez nią w tej mierze, w jakiej ta ostatnia jest jeszcze żywa.

Solid arność wszystkich mieszkańców wsi ma uzasadnienie głębokie. Nie wchodząc w szczegóły wskażemy tu tylko fakt, że na stopniu gospodarki naturalnej – a na tym stopniu rozwoju gospodarczego stoi chłop europejski w olbrzymiej większości wypadków – wieś stanowi lokalną społeczność zupełną nieomal w tym stopniu, w jakim ją stanowiła przed paruset laty. Zupełną, tzn. zamkniętą w sobie, obejmującą wszystkie prawie funkcje życia zbiorowego swoich członków, przeciwstawiającą się społecznościom podobnym: wsiom innym, a także grupom i organizacjom istniejącym poza nią lub ponad nią. Minęły już wprawdzie czasy, gdy jedynym ważnym narzędziem, którego chłop polski sam zrobić nie mógł, był topór, czasy, w których szedł do lasu z toporem tym w ręku, prowadząc konia na ukręconym wlasnoręcz- nie konopianym postronku, a powracał z lasu saniami. Zresztą i topór ten ukuty był przez wioskowego kowala za wynagrodzenie w naturze, podobnie jak misy i dzieże wylepione były przez wioskowego garncarza, a odzież uszyta w domu z tkaniny, wyrobionej z przędzy domowej przez wioskowego tkacza. Pieniądze były chłopu dawnemu potrzebne, i nawet bardzo potrzebne, ale przede wszystkim na czynsze, wódkę i piwo z pańskiej propinacji, na sól. Podobnie są mu dzisiaj, od czasu nastania obecnego kryzysu, potrzebne przede wszystkim na podatki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>