Jedność powszechna

Gdy zaś Bóg doświadcza ludzkość pomorem, głodem, powodziami, biskupi są tymi, od których miejscowi mieszkańcy oczekują wstawiennictwa i wyproszenia łaski – biskupi obecni, zarówno jak ci, których Pan powołał do chwały swojej. Pierwsi modlą się, umartwiają, pro- naprawy stosunków tego świata, o ile do zbawienia nie są przeszkodą. Niemniej nakazuje on bogaczowi i możnemu bogactwo swoje okupić. Miłosierdzie jest warunkiem zbawienia, nie mechaniczne, sprowadzające się do rzucenia ubogim braciom ochłapu ze swego nadmiaru, ale miłosierdzie płynące z miłości do Chrystusa i przez Chrystusa do bliźnich. Zapewne: niejeden z nawróconych możnych starał się od obowiązku miłosierdzia wykupić jak najmniejszym kosztem. Wielu jednak czyniło inaczej, w zapale dla nowej wiary rujnowało się na rzecz ubogich. A takich ogół wiernych sławił. A i ci, którzy miłosierdzie jako formalność raczej traktowali, na łożu śmierci, w obliczu oczekującego ich za chwilę sądu przekazywali ubogim swoje dobra, by nie jako bogacze stanąć przed Bogiem. Gdziekolwiek istnieje też gmina chrześcijańska, wyrastają jak spod ziemi gospody bezpłatne dla podróżnych, przytułki dla starców, sierocińce, całe mnóstwo instytucji, których utrzymywanie uważa się dziś za obowiązek państwa i samorządów, a które pogaństwu starożytnemu wydawały się czymś nowym, dziwnym – i nowością swą groźnym. Rozumiał wprawdzie Grek i Rzymianin obowiązek opieki nad członkami swego rodu, nad domownikami, nad służbą. Obowiązek ten spełniał. Ale opiekować się pierwszym lepszym, zupełnie obcym, nawet poganinem, nawet barbarzyńcą, udzielanie pomocy i pociechy zbiegłym niewolnikom czy osadzonym w więzieniu zbrodniarzom – to wydawało się czymś światoburczym, tym bardziej że chrześcijanie powoływali się na braterstwo. A bratem swoim ani Grek, ani Rzymianin nigdy barbarzyńcy ni człowieka niższego stanu nie nazwał. Nie na braterstwie jednostek, ale na niewzruszonych prawach harmonii wszechświata opierał poganin wieku IV swój pogląd na porządek społeczny: hierarchia społeczna, różnice stanów, cała piramida z cesarzem u szczytu, z niewolnikami i przywiązanymi do gleby chłopami u dołu, wydawała mu się odbiciem hierarchii bogów niewidzialnych i hierarchii ciał niebieskich, które są bogów obrazami widzialnymi.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>