Kościół i idea jedności powszechnej

Ze swej strony Kościół ożywiony był ideą jedności powszechnej nie mniej silnie od cesarstwa. Ale inna to jedność oparta nie na zasadzie ubóstwienia władcy doczesnego, zasadzie wręcz sprzecznej z nauką Chrystusa, a na uczuciach wzajemnej miłości braterskiej wyznawców Tego, który cały był Miłością, równych między sobą współuczestników Jego łask. Wobec Boga chrześcijańskiego niewolnik znaczy tyleż, co senator, a senator tyleż, co niewolnik. Żywe są jeszcze w Kościele tradycje pierwszych czasów, w których nic własnego nie mający rybacy i wyrobnicy roznosili Dobrą Wieść po świecie i wśród takich, jak oni, wydziedziczonych, posłuch znajdowali. W dalszym ciągu też ci stanowią wśród wiernych większość, ci są Kościoła siłą liczebną i najwierniejszymi członkami, którzy najdalej stoją od wielkich spraw świata doczesnego: stany upośledzone i kobiety. Gdy senat rzymski jeszcze w końcu wieku IV łiczy wśród swych członków samych prawie pogan, uboga ludność miasta jest w przeważającej większości chrześcijańska. Gdy za Juliana jeden dygnitarz za drugim powraca do pogaństwa, gdy nawet wśród biskupów znajdują się odstępcy – jak ów Pegazjusz z Ilionu, arianin wprawdzie, który dla tłustej prebendy zostaje poganinem – na wielu bardzo niewolnikach nie podobna wymóc, by wyrzekli się wiary Chrystusowej.

Przeniknięty jest też Kościół do głębi swoistym demokratyzmem. Wprawdzie nie wysnuwa on wyroku potępiającego dla kierowniczych klas ze słów ewangelicznych o bogaczu i wielbłądzie. Wysnuć go nie może. Cele jego nie są doczesne, fundament jest nie w tym świecie i nie stawia on sobie za zadanie iż władca, mimo iż inną religię wyznaje, dla religii przodków pełen jest szacunku i nawet pewnej sympatii. Julian znów raczej przykładem i nadziejami na korzyści stara się chrześcijan pobudzić do odstępstwa niż prześladowaniem rzeczywistym. Faktem jest, że chrześcijan niektórych utrzymał na stanowisku wyższych dowódców wojskowych, i że, jeśli Kościołowi część dóbr posiadanych odebrał, to tylko takie, które stanowiły przedtem uposażenie świątyń pogańskich i zagarnięte zostały bezprawnie. Po śmierci zaś Juliana cesarze aż do Teodozjusza trzymają się konsekwentnie polityki bezstronnej. Sami są chrześcijanami. Ale na urzędach i nawet w otoczeniu najbliższym władcy rojno jest od pogan. Popierają propagandę nowej wiary, ale tolerują obrzędy wiar dawnych i bezstronnie ochraniają chrześcijan przed gwałtami ze strony pogan, a pogan przed gwałtami chrześcijati, przy czym zdarza się, że urzędnikiem broniącym chrześcijan bywa poganin i odwrotnie. Opłacają i samorządom opłacać dozwalają kapłanów jednej i drugiej religii. W gruncie rzeczy obchodzi ich jako cesarzy jedynie porządek i dobro państwa, rozumiane czysto świecko. A więc, choć wiernymi są osobiście synami Kościoła i choć rozrost Kościoła leży im na sercu, pilnują, by czasem Kościół nie wzbogacił się dobrami, z których skarb państwa ściąga podatki, i dobrami, które winny by przejść na krewnych właściciela. Zakazują więc biskupom i księżom brania udziału w redakcji testamentów. Odbierają często dobra kościelne. A gdy zachodzi podejrzenie, iż ktoś został księdzem, by uniknąć ciężarów związanych z obowiązkiem obejmowania bezpłatnych urzędów gminnych, zarządzają powrót do życia świeckiego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>