Kościół i losy państwa

Kościół znów musiał zainteresować się bliżej, i ze strony bardziej praktycznej niż dotychczas, losami państwa, za które, jako organizacja religii urzędowej, wziął na się współodpowiedzialność. Musiał przyczyniać się w miarę sił do wzmocnienia tego jedynego cywilizowanego i jedynego chrześcijańskiego państwa zagrożonego nieustannie przez chmary łupieżczych barbarzyńców. Musiał podtrzymywać urok władzy cesarskiej – nie tylko urok osobisty Konstantyna, któremu zawdzięczał edykt mediolański, i urok cesarzy z jego rodu, który doszedłszy do władzy dzięki poparciu chrześcijan, z interesami Kościoła związał interes swój własny – ale urok władzy cesarskiej jako instytucji. Ze wszystkich howiem czynników, rozporządzających wpływem w państwie, jedynie od cesarza, kimkolwiek był, spodziewać się można było zrozumienia dla dążeń Kościoła do jedności i powszechności. Inne – arystokracja prowincjonalna czy rzymska, senat, wojsko, zbyt mocno tkwiły w tradycjach pogańskich albo partykularystycznych, by Kościół mógł na poparcie ich liczyć, a ubogi lud miejski, stanowiący główną masę wiernych, w polityce bieżącej nie miał głosu. Areszcie miejscowi przedstawiciele urzędowi Kościoła, biskupi, z chwilą uznania chrześcijaństwa zostali siłą rzeczy zmuszeni do czynnego udziału w miejscowych sprawach publicznych, a tym samym wejść musieli w stosunki zarówno z władzami samorządowymi, jak z miejscowymi przedstawicielami władzy cesarskiej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>