Król a Stackelberg

Zamoyski był się już wówczas wycofał z czynnej działalności politycznej. Na sejmie 1780 r. nie było już dlań miejsca na widowni publicznej. Stackelberg nakazał odrzucić jego projekty, większość szlachty była nimi oburzona do żywego. Nie miał już przyjaciół. Król, drżący przed Stackelbergiem, stronił od tego, co naraził się wszechwładnemu ambasadorowi i co stracił mir u szlachty. Odbieżeli Zamoyskiego dawni współpracownicy. Został sam.

Ale młody, gorąco miłujący Ojczyznę i wielbiący ludzkość filozof nie mógł nie być pociągnięty przez tego męża, który zasadom swoim zawsze wierny, nie tylko w ustach miał hasła służby społecznej, ale czynami swymi starał się o dobro publiczne. Wszak on to był, który jeszcze za czasów ostatniego Sasa, w 1760 r. nadał części swoich chłopów wolność osobistą, zamienił ich pańszczyzny na umiarkowane czynsze i zorganizował samorząd gromadzki. Gdy próba powiodła się na dwóch folwarkach, rozciągnął nadane niektórym dobrodziejstwo do wszystkich chłopów klucza bieżuńskiego w 1765 r. Obecnie pracował nad ulżeniem doli poddanych ordynackich. Ten pan z panów, jeden z najmożniejszych ludzi w Rzeczypospolitej, spędzał czas na odwiedzaniu swych wsi i na rozmowach z chłopami: wnikał w sprawy prywatne i gromadzkie, uczył samorządu, sprawdzał postęp gospodarczy. Nie szczędził dobrej rady, dotkniętemu nieszczęściem chętnie odraczał lub opuszczał czynsz, często udzielił wsparcia. Zakładał szkółki dla dzieci, zachęcał młodzież do rzemiosła, popierał przemysł domowy. Wyznaczył nagrody za okazywane mu sztuki najcieńszego płótna, utkanego we wsi. Był opatrznością swych chłopów. Podniesieni do godności ludzkiej, z roku na rok zamożniejsi – uwielbiali go.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>