LUDZIE ZBĘDNI W SŁUŻBIE PRZEMOCY CZ. II

Nie możemy wnikać tu w zagadnienie wytwarzania się społecznego marginesu. Dość będzie stwierdzić, że istnieje on we wszystkich społeczeństwach, w których środki produkcji są „związane“, tzn. owładnięte przez ród, stan, Kościół czy zamkniętą organizację producentów, bez względu na stopień rozwoju technicznego, ustrojowego, duchowego. Zna Afryka Środkowa „marginesowego“ człowieka w postaci tubylca, który z jakichkolwiek powodów stracił związek ze wsią rodzinną i nie ma innego sposobu przeżycia, jak oddanie się komukolwiek w niewolę. Znała Grecja przedklasyczna luzem chodzącego, zarabiającego pracą rąk własnych theta, wolnego osobiście, ale z racji tej swojej wolności pozbawionego wszelkich praw, przyjmowanego do pracy w razie potrzeby, pędzonego następnie, częstokroć bez zapłacenia mu – bo jako wolny, i tym samym bezprawny, nie miał przed kim się użalić. Znało średniowiecze różne kategorie hominum ragorum, począwszy od wyświęconych księży, którzy biskupa swego lub klasztor porzuciwszy sprzedawali po rozdrożach fałszywe relikwie, amulety i niejednokrotnie przystawali na kapelanów do band zbójnickich – tzw. clerici acephali, aż do zbiegłych spod pana chłopów, do rycerzy, których pan stracił majętność, i do młodszych braci posiadaczy feudów, ofiarowujących swe ramię każdemu, w czyjej drużynie można się było spodziewać łupu. Mieliśmy i my w Polsce plebejskiego pochodzenia „łazęgów“ czy „ludzi luźnych“, i szlachecką, poszukującą służby a często żebrzącą „gołotę“ ludzi, których bezskutecznie usiłują poddać interesom szlachty posiadającej sejmujące stany, których cechy miejskie starają się do miast nie dopuścić, by nie obniżali płacy roboczej, a których miejski patrycjat używa niejednokrotnie dla zaszachowania krnąbrności, „zuchwałości“ pospólstwa rzemieślniczego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>