Postać Staszica

A biada posłowi czy senatorowi, gdy tę opinię rozdrażni niebacznie! Zahukają go arbitrzy, sponiewiera gawiedź uliczna, wyświecą salony. Nie osłoni go król: drży sam o listę cywilną, o swoje prerogatywy, o koronę – bo dochodzi go częstokroć pomruk, iż zdjąć by mu ją z głowy było dobrze. Nie obroni żaden potężniejszy od króla magnat: a nuiż głos publiczny domagać się zacznie, by zwrócił zagrabione starostwa, by zdał rachunek z urzędów: a nuż przypomni mu, jak to po przedpokojach posłów cudzoziemskich wystawał i jur- giełty brał, i jak niedawno pod naciskiem opinii przysiągł krzywo, iż nigdy przekupić się nie dał. A nuż spotka go los Ponińskiego? Nie poradzi już nic ten, dla którego wczoraj jeszcze nie było w Polsce rzeczy niemożliwej, ambasador imperatorowej: odbieżeli go teraz wszyscy, wypowiedzieli mu służbę najwierniejsi, najpodlejsi z tych, których miał na żołdzie. Nawet bojaźliwy król ośmiela się stawiać mu opór i słać nań oskarżenia do Petersburga. Nie zawsze wystarczy nawet Ma’achowskiego orędownictwo. Opinia jest dość silna, by zgnieść każdego. Każdy też obawia się jej i stara się jej schlebiać, choćby ją zdradzać zamierzał. Nawet Branicki udaje patriotę. Większość jest pociągnięta, oszołomiona i płynie z prądem.

Jakżeby mógł Staszic oprzeć się urokowi tak potężnego porywu, on, który tak gorąco pragnął przebudzenia się w Polsce takiej właśnie, wrażliwej na dobro publiczne, opinii czynnej? Wołał o nią w Uwagach. Nie dawniej jak przed rokiem usiłował dać jej ostrogę w Poprawach i Przydatkach, wskazując jak to w monarchicznej Anglii i w despotycznej Francji ogól umie dać czynny wyraz swojej woli, jak bezwzględnie dochodzi krzywd swoich, choćby krzywdzicielem był wszechwładny minister, oparty o majestat jedynowładczego króla czy o powagę parlamentu. W Londynie tłum wywlókł ministra z karety, osmarowal smołą i puścił oblepionego pierzem na pośmiewisko. W Paryżu lud obiegł dom ministra i podpalił, samego ministra spalił iti effigie – w postaci lalki słomianej – i przysłanego wojska nie uląkł się. Tu i tam władiza ustąpiła. A w Polsce, w tej Polsce, która zwie się „Rzecząpospolitą“, uważa się za przybytek wolności, którą rządzi szlachta, rycerski stan „wyborców królów, niszczycieli tyranów“? Nie ma tych, którzy by w obronie zdeptanej wolności i własności społem stanąć do oporu byli gotowi. Gwałt jeden rządzi, gwałt obcych i ,z nim sprzymierzony gwałt swoich. Jeden człowiek mógł sejm zrywać, wolę całego narodu unicestwić. Jeden człowiek mógł sejm sponiewierać, naród sprzedać. kraj dzielić do spółki z wrogami. Na hańbę i krzywdę nie obruszył się nikt, nikogo nie pociągnęło rozpaczliwe wołanie Reytana. Nie znalazł się żaden mściciel, który by w sercu Ponińskiego miecz utopił. A gdy oto zebrał się wiary i świecą przykładem pracy owocnej. Ile zaś klasztorów, tyle powstaje niezależnych od wszelkiego skalania przez świeckość, na zastosowaniu nauki Chrystusa do praktyki opartych wspólnot, dążących do urzeczywistnienia idei doskonałości społecznej w rozumieniu chrześcijańskim.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>