Powierzchowna chrystianizacja Rzeczpospolitej cz. II

Niewątpliwie wszyscy chrześcijanie dalecy są od wydawania tak bezwzględnie potępiającego wyroku na cywilizację, w której wzrośli, na tradycje, którymi karmiono ich od dzieciństwa. Wszelako przytoczone glosy skrajne są znamienne. Świadczą one o niejasnym jeszcze wprawdzie, ale bądź co bądź świtającym poglądzie, że powszechność chrześcijańska nie jest koniecznie z państwową związana, że może zorganizować się poza wszelką władzą świecką i ponad nią, zupełnie -samoistnie. Budzić zaczyna się poczucie, iż jedność powszechnego chrześcijaństwa wymaga form nowych. lii prześladowań krwawych i męczeństwa minął. W ten także sposób pracuje się najbardziej wydajnie dla ludzkości całej, gdyż korzysta ona z zasług pustelnika. Wprawdzie ruch ascetyczny i pęd do pustelnictwa nie pojawił się w Kościele dopiero po uznaniu go przez państwo. Ale rzeczą charakterystyczną jest, że nigdy przedtem nie nabrał on cech ruchu do tego stopnia masowego. W niektórych okolicach, dawniej zupełnie niezaludnionych, pustelnicy osiadają takimi gromadami, że kolonie ich równają się liczebnie ludności sporych miast.

Ruchowi temu, na pozór zgoła negatywnemu, przyświeca myśl pozytywna. Chodzi o urzeczywistnienie już na ziemi typu życia możliwie po chrześcijańsku doskonałego. Wkrótce też, właśnie w IV w., wyłania się z dość bezkształtnego dotychczas ruchu wyraźna idea ustrojowa. W przeciwstawieniu do organizacji społecznej świeckiej pojawia się wzór związku społecznego, od wszelkiej zależności od ogółu zupełnie wyzwolonego, służącego wyłącznie sprawie zbawienia. Obok dotychczasowych pustelni jednostkowych pojawiają się pustelnie gromadne – klasztory.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>