Przebudzenie poczucia odrębności narodowej

Zaledwie „rzeczpospolita chrześcijańska“ z dziedziny idei czystej przejść zdołała do swego urzeczywistnienia, przejawia się z mocą nieprzepartą działanie czynników, rozsadzających ją od wewnątrz. Nie przeszło sto lat od czasów Innocentego III, a w gruzach leży imponujący gmach jego władzy, zagrze- bując dawniejsze nieco ruiny cesarstwa. Na plan pierwszy wysuwają się dążenia i idee, które objąć można wspólną nazwą idei samoistności i odrębności, które w wyniku ostatecznym doprowadziły do wyłonienia idei narodowej współczesnej.

Odrębności terytorialne, obyczajowe, plemienne istniały wprawdzie zawsze. Ale gdy za czasów rzymskich przeciwstawia się Rzymianina barbarzyńcy, o przeciwstawieniu rozstrzyga z jednej strony zasada prawna – Rzymianin. to obywatel, z drugiej – udział w kulturze Imperium, która nie jest kulturą jednego narodu, lecz powszechną. W okresie najazdów i w pierwszych czasach po podboju barbarzyński Ostrogot czy Longobard, Wizygot, Burgund czy Frank, to przedstawiciel plemienia obcego, Rzymianinem rządzącego, nie Rzymianina współziomek. Trzeba było wieków, by założone przez barbarzyńców tych władztwa okrzepły na tyle, aby potomkowie zarówno najeźdźców, jak Rzymian, zapomnieli, iż jedni pochodzą od plemienia panującego, drudzy od rządzonych, aby poczuli się równouprawnionymi poddanymi wspólnego króla, aby przywykli do patrzenia nań jako na przyrodzonego władcę jednych i drugich. Słowem, trzeba było długiego okresu, który dla większości z następnych narodów zachodnio-europejskich trwa po wiek X, aby mieszkańcy jednego obszaru narodowego zrośli się z utworzonym na tym obszarze związkiem politycznym. W Europie środkowej i wschodniej przebieg ten kończy się później znacznie, wobec późniejszego utrwalenia się tam państwa. Trzeba potem wybuchu zatargu cesarstwa z papiestwem, oparcia się tego, ostatniego na państwach od cesarza niezawisłych i niezawisłości tej usilnego popierania, by w poszczególnych narodach dojrzała świadomość ich znaczenia i siły, a tym samym to poczucie własnej godności i odrębności, które nazywamy dumą narodową. Trzeba także współzawodnictwa w wysiłkach o wyzwolenie Ziemi Świętej, trzeba »zetknięcia się i prześcigania wzajemnego hufców francuskich, angielskich, niemieckich, trzeba ukazania przez papieża niektórym ludom kierunków własnych, w których wyładować by się mogło ich pragnienie udziału we wspólnym czynie chrześcijańskim: Hiszpanom – zwalczania Maurów, Polakom – zwalczania Prusaków i Litwinów, aby każdemu z tych narodów stało się jasnym, iż jest indywidualnością odrębną, powołaną do kroczenia drogą własną, a także, iż nie jest to interes i droga króla czy pana tylko, ale każdego, kto jest członkiem narodu. Udział w wyprawie królewskiej nie jest bowiem przedsięwzięciem królewskim, lecz zależy od dobrej woli każdego. W ten jposób wspólny ten czyn całego chrześcijaństwa jest dla całego narodu jego czynem zbiorowym, którego chwała spada na społeczeństwo jako takie i samowiedzę jego wzmacnia. Słowem, poparłszy w walce swej wyzwoleńczej dążenia królestw poszczególnych do niezależności od cesarza i powoławszy wszystkie ludy do udziału w wyprawach krzyżowych, papiestwo przyczyniło się walnie do przebudzenia się świadomości narodowej. Rozpętało siły, które służyły mu do czasu, wkrótce zaś miały przeciwko jego wszechwładztwu się zwrócić.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>