PRZESTROGI A RUCH REWOLUCJI FRANCUSKIEJ CZ. II

Dwór i król, rząd i dowódcy wojsk stracili w jednej chwili grunt pod stopami. Zawiśli w powietrzu. Obyło się niemal zupełnie bez rozlewu krwi. By żołnierz przeszedł na stronę ludu, dość było wpływu opinii. By padła Bastylia, lością Ojczyzny, który rodakom drogę zbawienia odkrył, nie może służyć Rzeczypospolitej inaczej, jak piórem. Bo przed mieszczaninem zamknięte są drogi wszystkie. Nawet dobrej woli swojej zużytkować mu nie wolno, choćby ani zaszczytów nie pragnął, ani nagród żądał. A nawet gdy pisze, jeśli chce odzew usłyszeć, ukrywać się musi pod maską. Któż by ze szlachty, tych jedynych w Rzeczypospolitej obywateli, nie odrzucił z pogardą pism Staszica, gdyby wiedział, iż mieszczanin je pisał? Mieszanie się do rzeczy publicznych szlachcica może być dyktowane rozumem albo głupotą, szczerą chęcią przysłużenia się dobru pospolitemu albo skłonnością do zbrodni, ale jest ono dopuszczalne, prawne, uznane. Ze strony mieszczanina jest ono zuchwalstwem tylko, nawet gdy we własnej przemawia sprawie. Bronił też zawsze Staszic mieszczaństwa zarówno z potrzeby serca, jak z nakazu teorii.

Tym energiczniej podejmuje on walkę obecnie, gdy mieszczaństwo polskie akcją swoją okazało swą spoistość i sprawność, gdy dało dowód oczywisty, jaką siłą nie tylko gospodarczą i umysłową być może, ale także polityczną. Stanowi temu – woła Staszic – trzeba zawczasu, trzeba natychmiast dać więcej znacznie, niż sam chwilowo żąda. Sprawy jego nie wolno rozstrzygać połowicznie, trzeba ją traktować w całej jej rozciągłości jako zagadnienie, od którego zależy byt narodu całego. Teraz jeszcze mieszczaństwo garnie się do Rzeczypospolitej w pełnym zaufaniu do tych, którzy nad naprawą jej pracują, a na sztandarach swoich wypisali hasło wolności. Inaczej, jeśli żądaniom miejskim będzie odmówiono albo jeśli sprawa mieszczańska potraktowana zostanie li tylko z ciasnego stanowiska nienaruszalności przywilejów szlacheckich, krótkowzroczność ta zemści się na szlachcie samej i na Polsce całej. Nastąpić musi to, co następowało w podobnym położeniu zawsze i wszędzie. Przekonawszy się, że od szlachty nie doczeka się uznania prawa każdego człowieka do wolności, mieszczaństwo pójdzie ręka w rękę z despotyzmem, który mu przynajmniej we własnym swoim interesie zapewni równouprawnienie w niewoli: pokój wewnętrzny i możność rozporządzania owocami własnej pracy, opiekę przed gwałtem szlacheckim i to, co się w despotyzmach własnością nazywa – dziedzictwo.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>