Przykład Zebrzydowskiego

Te fakty nie mogą jednak w żadnym razie wyjaśnić wszystkiego. Zarówno w Polsce, jak i gdzie indziej zawsze było znacznie więcej kandydatów na intratne godności niż godności do rozdania. Zobowiązując do wierności jednego człowieka, król wywoływał niezadowolenie u trzech innych, a ci niezadowoleni, z których większość dysponowała klientelą związaną z ich fortunami, mogli stać się niebezpiecznymi wichrzycielami. Dowodzi tego przykład Zebrzydowskiego. Zresztą król, wbrew świadectwu nuncjuszy, nie był całkowicie swobodny w wyborze ludzi, których chciał obdarzyć swymi łaskami. Prawo dawało mu tę swobodę, ale faktycznie jej nie miał. Musiał się liczyć z zakorzenioną głęboko tradycją, która dziedziczność przywilejów uważała za rzecz normalną. Król podlegał presji ze wszystkich .stron, nie tylko ze strony swojego najbliższego otoczenia – jezuitów, duchowieństwa i katolickich powierników. Relacje nuncjuszy oraz instrukcje, jakie przesyłała im kuria rzymska, nie mogą nam ukazać sedna sprawy: niewątpliwie warunki, które uczyniły możliwą tę królewską politykę, musiały istnieć w samym łonie społeczeństwa polskiego końca XVI i początków XVII wieku. Gdyby było inaczej, jakżeby król mógł bezkarnie stawić czoło tylu potężnym panom, jakżeby mógł odsuwać ich od urzędów i stanowisk, które uważali oni, a wraz z nimi opinia publiczna, za należne im jeśli nie z prawa, to z tradycji? Tym bardziej, że król i jego otoczenie byli przez długi czas w bardzo trudnej sytuacji, narażeni na nieufność ęzlachty, która otwarcie oskarżała ich o to, że chcą się targnąć na wolność, wciągnąć Rzeczpospolitą w awanturniczą politykę, podżegać niezgodę wewnętrzną, a nawet rozpętać wojnę domową.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>