Rozwój przemysłu polskiego i miast

Ale dążenia te znacznie u nas osłabły: przesłonięte zostały innymi wobec położenia, w którym znalazła się wieś polska w ostatnich zwłaszcza czasach. Była wyżej mowa o przyczynach proletaryzacji chłopa małorolnego i sprowadzania chłopa zamożnego do rzędu małorolnego. Póki przemysł polski i miasta rozwijały się w szybkim tempie, póki wychodźstwo sezonowe dostarczało pewnej ilości gotówki do wsi a emigracja stała odciągała od niej pewną ilość rąk roboczych – chłop polski mógł mieć nadzieję urządzenia się w stosunkach panujących w sposób odpowiadający jego poczuciu własnej wartości społecznej i reprezentowanej społecznej siły. Dziś uświadomił on sobie cala złudę liczenia na poprawę losu osobistego i losu swojej klasy w trwających dotychczas stosunkach gospodarczo-społecznych. Uświadomił ją sobie zwłaszcza od czasu, gdy zawiodła go ostatnia nadzieja – reforma rolna. Nie wchodzimy w to, czy ta reforma była w ogóle do przeprowadzenia w tych rozmiarach i w ten sposób, w jaki wyobrażał to sobie ogół małorolnych, bezrolnych i służby folwarczej, bez podważania zasad, na których oparty jest cały system gospodarczy obecny i bez przejściowej ruiny gospodarki narodowej. Nie wchodzimy też w to, czy wystarczyłoby w ogóle ziemi na obdzielenie wszystkich kandydatów do niej, ani w to, jakie obciążenie publiczne pociągnęłaby niezbędna pomoc, którą wyświadczać musiałoby państwo osadnikom, o ile by reforma miała odpowiadać chłopskiemu pojęciu sprawiedliwości: „tego ziemia, kto ją orze“. Dość dla nas, że podział całej wielkiej własności pomiędzy tych, którzy własnymi rękami ziemię obrabiają, był od dawna marzeniem, a przed laty kilkunastu był kategorycznym żądaniem całej chłopskiej masy, żądaniem podyktowanym poczuciem, że się masa ta znajduje w sytuacji bez wyjścia.

Poczucie solidarności zasadniczej interesów chłopów i proletariatu miejskiego

Olbrzymia większość chłopów nie zdawała sobie zapewne dokładnej sprawy z przyczyn głębszych rosnącej nędzy. Nie studiowali ci ludzie ekonomii, nie ślęczeli nad cyframi i zestawieniami statystycznymi. Nie wiedzą, czym jest racjonalizacja przemysłu, i nie rozumieją mechaniki produkcji kapitalistycznej ani dynamiki kapitalistycznych stosunków. Ale wiedzą z własnego doświadczenia, że ziemi z parcelacji nie nabędzie nikt, kto nie ma zapasu pieniędzy, że pieniędzy nie ma gdzie zarobić, że nie ma dokąd wywędrować, ani za morze, ani „na Saksy“, ani do fabryki: że i dyplom szkolny nic nie pomoże, ilu to bowiem synów i córek chłopskich dyplomowanych kwasi się w izbie rodzicielskiej !

Wynikiem tego jest wzbierające niezadowolenie, które w znacznej części chłopstwa zwraca się zupełnie naturalnie przeciwko obecnie panującemu systemowi społeczno-gospodarczemu i przeciwko tym klasom społeczeństwa, które są tego systemu widocznymi przedstawicielami. Przede wszystkim przeciwko obszarnikom jako osobiście na wsi obecnym, widocznym i tym, którzy z jednej strony dzierżą upragnioną ziemię, a z drugiej redukują służbę folwarczną oraz liczbę najemników dziennych. Nigdy jeszcze od czasów pańszczyźnianych stosunki między wsią a dworem nie były tak napięte, jak są obecnie. Zwraca się ta niechęć często również przeciwko aparatowi prywatnemu i publicznemu, który w oczach chłopa stoi na straży dotychczasowego porządku: przeciwko oficjalistom, częstokroć przeciwko klerowi, niekiedy przeciwko miejscowym organom administracyjnym i zwłaszcza finansowym. Ale w drugim rzędzie zwraca się ona również przeciwko burżuazji przemysłowej i finansowej. Aczkolwiek bowiem chłop na wsi nie uczuwa jej ucisku bezpośrednio, zdołał on jednak powziąć o niej wyobrażenie dzięki temu, że mało kto na wsi nie ma krewnego czy znajomka wśród przemysłowego proletariatu miejskiego: bardziej jeszcze dzięki temu, że wielu bezrobotnych próbowało znaleźć pracę w mieście, gdzie bezskuteczność ich zabiegów wyjaśniła im się jako spowodowana burżuazyjnym egoizmem. A wreszcie poczucie solidarności zasadniczej interesów chłopskiej biedoty i proletariatu miejskiego jest na wsi naszej żywe. Wspominaliśmy wyżej o zależności, która istnieje pomiędzy pomyślnością drobnego rolnika i pomyślnością mas miejskich, kapujących produkty tegoż rolnika. Poza tym robotnik fizyczny miejski ma z fizycznie pracującym chłopem wiele wspólnego psychicznie. Nie tylko dlatego, że przeważnie chłopami byli jego przodkowie. Ale także z tego powodu, że jeden i drugi przeniknięci są przekonaniem o wysiłku mięśniowym jako o źródle wszelkiego bogactwa: że jeden i drugi jednako niepewni są jutra: że obaj wreszcie uważają się za ofiary wyzysku tych, którzy władają środkami produkcji. Czy środki te przybierają postać ziemi, fabryki czy pieniędzy – to sprawa drugorzędna, jeśli chodzi o postawę socjalną.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>