Śniadecki o niemieckich filozofach

Wtedy to, gdy przyszło rozprawić się z teorią, uznającą li tylko jednostkową świadomość – rozwiniętą do tego przez Fichtego do rozmiarów metafizyki indywidualnego Ja, dojrzano potrzebę pogłębienia polskiego społecznego poglądu. Nie zakończono go bynajmniej. Na to zabrakło czasu, gdyż zalew filozofii niemieckiej spotkał się z zapałem dla romantyzmu, z którym zjawiał się jednocześnie, z uznaniem młodych, wychowanych już w innej szkole, znających tylko ze wspomnień cudzych gorączkowy ruch umysłowy czasu Wielkiego Sejmu. W każdym jednak razie wystąpił stary Jan Śniadecki z próbą własnej teorii poznania, przeciwnej Kantowi, mającej swe źródło w angielskiej filozofii. Jeden z rozdziałów jego rozprawki pt. Wola zawiera właśnie szkic teorii, który po odpowiednim rozwinięciu wydałby zapewne podstawę teoretyczno-poznaw- czą dla przyszłych badań nad społeczeństwem.

Filozofowie niemieccy, powiada Śniadecki, „…wedle nauki idealistów nie chcą przyznać tego, że wszystkie poznawania nasze biorą początek od zmysłów… Chcą więc wszystko wywodzić a priori z początków czystego rozumu. Trzymają oni, że są w rozumie jakieś prawdy, jakieś początki wrodzone, których on za pomocą zmysłów nie nabył. Na tym fundamencie zaczynają od uchwalenia egzystencji indywidualnej: sadzają i ustanawiają to, co się nazywa Ja, dzieląc je na Ja transcendentalne i na Ja empiryczne: tak osadzane Ja na nomenklaturze i twierdzeniach transcendentalnych, jako na stolicy pewności, samym czystym rozumem stwarza sobie Boga, świat i rzeczy zewnętrzne“ 51. Śniadecki jako jedyny środek wyrobienia intelektualnego uważa język, wytwór społeczny, bez którego niepodobieństwem jest wznieść się do jakiegokolwiek trochę bardziej oderwanego pojęcia. Nie mógł się więc w żaden sposób zgodzić na tak wielką rolę przypisaną ludzkiemu Ja. Nawet podstawy wnioskowań matematycznych i mechanicznych „nie są rozumowi wlane, lecz nabyte siłą zagłębionej w postrzeleniach refleksji“02, powiada Śniadecki wyrzekając na metafizyczny nałóg wywnioskowywania prawd szczegółowych z twierdzeń a priori. Jeśli nawet wnioskowania tak formalne są tylko skutkiem poprzedniej abstrakcji z doświadczenia, tym bardziej nie wolno nam wyprowadzać a p-iori pojęć jakościowych. Człowiek jest empiryczną całością, mówić więc o jakimś transcendentalnym Ja nie można. ,,Lucłizie nie są to figury geometryczne – jak dobrze powiedział Ignacy Potocki – a ich sprawy nie są ilości matematyczne, ale owszem, niezmiernie zawikłana mieszanina namiętności, wrażeń i narowów, uprzedzenia, wychowania, społeczności, rządu, religii, klimatu itd. – zgoła wszystkiego prawie, co nas porusza i dotyka, a co nie daje się poznać, tylko przez obserwację i doświadczenie“53. Tym samym stwierdza Śniadecki konieczność zupełnie innego postawienia zagadnienia, buduje krytyczną podstawę dla wszelkich wnioskowań o naturze człowieka. Indywidualność nie streszcza się dlań w formalnym pojęciu jaźni. Jest ona „całością empiryczną“ i tylko z doświadczenia da się poznać, przez zbadanie czynników tworzących ją. Przy takim postawieniu zagadnienia staje się niemożliwością rozważanie natury człowieka odosobnionego, jak to czyni np. Rousseau, lub wyprowadzanie „filozofii praktycznej“ z zasad czystego rozumu. Bo zasady czystego rozumu nawet me są dane a priori. „Nie masz w człowieku najogólniejszej nawet myśli, która by nie wzięła swego początku od zmysłów – czytamy w Śniadeckim by bez ich pomocy bliższej lub odleglejszej wypływała prosto z zasady czystego rozumu“54. Siły myślenia i poznawania rozwijają się w człowieku pod wpływem podrażnień zmysłowych, niepodobieństwem jest więc wnioskować o zasadach, według których kieruje się wola ludzka, nie biorąc pod uwagę wpływów zewnętrznych. Jako forma aprioryczna Ja ludzkie nie istnieje zgoła, jest ono tylko wyabstrahowanym formalnym pojęciem, w którym mieści się empiryczna treść osobnika. Samotny człowiek, jeśli nawet wymyślimy sobie podobne stworzenie, nie mógłby w ogóle myśleć, gdyż rozwój władz świadomości zależny jest od doświadczenia społecznego, zamkniętego w języku. Język „jest jedyny i istotny instrument myślenia“55, działa on, zależnie od charakteru dźwięków, składni ftp., rozmaicie i urabia typy narodowe. Osobnik nie jest więc czymś oddzielonym od społeczeństwa – należy go rozważać jako syntezę rozmaitych wpływów społecznych, jako „empiryczną całość“.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>