SOCJOLOGICZNE OKREŚLENIE FAKTU RELIGIJNEGO

Nikt nie wątpi, że zjawiska religijne stanowią kategorię faktów odrębną. Gdy o przedstawieniu albo czynności, o dogmacie np. albo o obrzędzie orzekamy, że są religijne, zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że sąd nasz dotyczy ich jakości, że są one nie ilościowo, ale w istocie swej różne od przedstawień i czynności natury moralnej, prawnej czy estetycznej.

Ale na czym polega ta ich istota? Teoria popularna, którą zresztą zadowala się wielu uczonych, określa religię jako całokształt stosunków człowieka z Bogiem, ewentualnie z bogami. Ale niezależnie już od tego, że rzeczona teoria pozostawia nie rozwiązaną kwestię przedstawienia bóstwa, a więc w niej najważniejszą, niezgodna jest z faktami. Istnieją bowiem całe systematy religijne, ściśle mówiąc ateistyczne, np. buddyzm i wyznawany w Indiach dżainizm, które nie uznają żadnych wyższych od człowieka potęg osobistych, a w niektórych religiach pierwotnych nie spotykamy się wcale z bogami, chyba że mianem tym zechcemy oznaczać wszystkie bez wyjątku postacie potęg duchowych.

W rozumieniu większości badaczy, tak starej szkoły mitologicznej, jak i Spencera i wszystkich niemal przedstawicieli szkoły antropologicznej angielskiej — od Tylora począwszy, aż do Mac Lennana i Frazera — religia jest próbą ujęcia tego, czego rozum w dążeniu swym do wytłumaczenia zjawisk zgłębić nie może. Jak słusznie podniósł Durkheim 1, polega ona na błędzie zasadniczym. Jeśli z Maxem Müllerem [1] przypuścimy, że religia jest właściwością umysłu, która „czyni człowieka zdolnym do ujmowania nieskończoności pod rozmaitymi nazwami i zmiennymi postaciami“, albo ze Spencerem pojmować ją będziemy jako uznanie „czegoś, co przerasta rozum“, to będziemy musieli założyć, że ludzie, którzy religie wytwarzali, zdawali sobie sprawę z możliwości innego, „naturalnego“ tłumaczenia zjawisk. Pojęcie „nadprzyrodzony“ zjawić się może jedynie jako przeciwstawne do pojęcia „przyrodzony“. Otóż człowiek pierwotny niezdolny jest do podobnego rozróżnienia. Nie ma on pojęcia o żadnych prawach rządzących przyrodą, których pewne zjawiska byłyby negacją. Nie stara się on ująć tajemnic, bo w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest coś tajemniczego. Przeciwnie, wszystko jest dla niego jasne i właśnie to, co dla nas jest cudem, wydaje mu się normalnym.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>