Starcia ideowe i ich wynik cz. II

Ideologia ta, tak bardzo z poprzednio scharakteryzowanymi sprzeczna, rozwijała się długo niejako na uboczu, bez styczności z praktycznymi zagadnieniami życia publicznego. Aliści w r. 313 następuje przełom. Cesarze Konstantyn i Licyniusz, zwyciężywszy dzięki poparciu chrześcijan i przekonawszy się o ich potędze moralnej i sile liczebnej, ogłaszają w Mediolanie edykt, mocą którego religia Chrystusa uznana zostaje za przodującą w państwie, a sam Konstantyn ogłasza się jej wyznawcą. Tym samym państwo wciągnięte zostaje w zakres zainteresowań kościelnych, i tak samo samorządy, a Kościół zmuszony jest wkroczyć na teren, na którym dotychczas ścierały się jedynie pogańskit ideologie.

Nie mogły już bowiem państwu, które od chrześcijaństwa spodziewało się odnowienia swojej jedności moralnej, pozostać jak dawniej obojętnymi spory wewnętrzne grożące Kościołowi odszczepieństwami i herezjami. Nie mogły mu też pozostawać obojętnymi sprawy organizacji i administracji kościelnej, zakres władzy biskupów i biskupów tych osoby, z chwilą gdy w każdym mieście biskup stał się osobistością urzędowo uznaną, pełniącą swe obowiązki poi! ochroną prawa, z którą wielkorządca cesarski i cesarski poborca podatkowy musiał z konieczności liczyć się. Wszak biskup, przez ludność wybrany i jej zaufaniem oczywiście cieszący się, był jednocześnie miejscowym przedstawicielem tego Kościoła, do którego wiernych zaliczał się także cesarz, a z powołania swego był obrońcą i opiekunem ubogich, wdów i sierot. Jakże trudno bywało porozumieć się z nim poborcy podatkowemu, częstokroć poganinowi, zmuszonemu dostarczyć do kas skarbowych z góry określoną kwotę i niechętnie zapominającemu o korzyści własnej! Zapewniło też państwo Kościołowi zresztą jednostka ludzka czuje się zgubiona i bezradna w obliczu ogromu i wspaniałości państwa. B os kość państwa wielbi i cesarzowi cześć oddaje jako wspólnemu świata dobroczyńcy i obrońcy, ale nie odczuwa i nie rozumie zagadnień wykraczających poza obręb spraw miejscowych. Świat rzymski przedstawia się nie jako całość organiczna, ale jako proste uszeregowanie gmin miejscowych i dzielnic, podlegających jednemu władcy. Stąd, obok idei samowładz- twa powszechnego, odżycie w nowej formie idei partykularystycznej. Walka i kompromisy między tymi dwiema ideami i zrodzonymi z nich prądami wypełniają cały wiek IV i tworzą grunt dla rozwoju ideowego nowego.

Stosunek chrześcijaństwa pierwszych wieków do świata i spraw świeckich

Jednocześnie na arenę publiczną występuje ideologia, która dotychczas rozwijała się w łonie pogardzanej i prześladowanej wspólnoty religijnej, a obecnie, osiągnąwszy uznanie urzędowe, staje od razu w obliczu zagadnienia zasadniczej reformy państwa i społeczeństwa. Mowa o chrześcijaństwie.

Wbrew dość rozpowszechnionemu mniemaniu stosunek chrześcijaństwa pierwszych wieków do świata i spraw świeckich nie był bezwzględnie przeczący. Był wprawdzie okres, w którym szczupłe gminy wyznawców Chrystusa z dnia na dzień oczekiwały w niesłabnącym napięciu powtórnego Jego zejścia na świat i dnia Sądu wielkiego. Ale okres ten minął. Pokolenia chrześcijan następowały za pokoleniami i żyły. Żyły w Kościele życiem wiernych, ale żyły także w świecie. Przy tym chrześcijaństwo rozszerzało się na coraz to szersze koła, a jeśli bardzo wielu z nowych wyznawców gotowych było każdej chwili krwią swoją stwierdzić moc ożywiającej ich wiary, mało było tych, którzy by z nauki Mistrza wysnuli wniosek o konieczności zerwania ize światem, zupełnego porzucenia wszystkich obowiązków, wyrzeczenia się rodzin, przyjaciół, w ogóle życia społecznego, by żyć życiem czystym, odgrodzonym od grzechów świeckości, w pragnieniu jak najszybszego powołania do chwały hożej. Byli wprawdzie gorliwcy, chcący, by już na ziemi Kościół był wspólnotą li tylko „czystych“, by wyłączeni izeń zostali ci wszyscy wierni, którzy nie chcieli czy nie mogli żyć w stanie nieustannej egzaltacji, w ciągłych nadludzkich umartwieniach i w ekstazie. Ale montanistów Kościół potępił. Nie inógl zapomnieć o istnieniu rzeczywistego porządku społecznego, w którym każdy jego członek zajmował określone miejsce, miał określone obowiązki i prawa, czy był obywatelem, czy człowiekiem niewolnym, bogaczem czy ubogim, senatorem czy prostakiem. Mógł tym mniej, że sam Mistrz polecił oddawanie cesarzowi, co cesarskie, a przecież nie wszystkie obowiązki względem świata, nawet ówczesnego, pogańskiego, były sprzeczne z nauką Chrystusa. Zresztą, chociaż w istniejącym porządku państwowym miały źródło swe prześladowania, porządek ten dawał jednocześnie Kościołowi pewne rękojmie. Gminy chrześcijańskie korzystały w szerokiej mierze z uznanej przez prawo możności tworzenia stowarzyszeń, tzw. „kolegiów“, by w przerwach między prześladowaniami móc rozwijać się półjawnie, by budować i utrzymywać kościoły, przytułki, domy zebrań, by móc posiadać pod rękojmią prawa. Organizacja dążącą do nawrócenia wolny, w męstwie własnym, umiarkowaniu ambicji jednostkowych upatrujący rękojmi swej wolności osobistej: w męstwie współziomków oraz w ograniczeniu zakresu spraw publicznych do spraw gminy jednej – rękojmi wolności ojczyzny. Słowem ideał indywidualistyczny i partykularystyczny.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>