Świadomość przeszłości własnej klasy

Jest rzeczą niezmiernie charakterystyczną, że świadomość przeszłości własnej klasy, duma z niej, pielęgnowanie i powoływanie się na nią – następuje na terytorium Rzeczypospolitej przede wszystkim we wsiach niegdyś królewskich lub duchownych, w których ucisk był w pewnej mierze ograniczony prawem, w których chłop od zarządzeń starosty czy dyspozytora mógł odwołać się do instancji wyższej, w których los jego mniej niż we wsiach szlacheckich zależał od widzimisię miejscowego despoty. W tych wsiach gospodarze nauczyli się cenić przywileje królewskie: nadania, wszelkie akta prawne uznawane są za tym donioślejsze, im są chronologicznie dawniejsze. Zarazem są to wsie, w których nigdy – nawet w najstraszniejszym dla chłopów polskich okresie od połowy XVII do końca XVIII wieku – nie zamarło zupełnie działanie chłopskiego .samorządu gromadzkiego. Wsie, w których uprzywilejowane w tym samorządzie stanowisko gospodarzy w gromadzie zdołało się utrwalić – gospodarzy, jeśli nie prawnie, to faktycznie pewnych posiadania gruntów, gdzie od wieków siedzieli. Wszędzie tam mamy do czynienia z niesłusznie tzw. „demokracjami“ chłopskimi, naprawdę chłopskimi oligarchiami zamożnych gospodarzy, „gburów“, „kułaków“, w których warstwie wyrobiło się mocne poczucie stanowe, zawsze z dumą stanową związana pogarda dla stanów innych i chełpienie się swą dawnością. Nazwa „Piast“ jako tytuł czasopisma chłopskiego, a następnie nazwa stronnictwa opartego przede wszystkim na zamożnych gospodarzach, nie została wybrana bez kozery. Jak zaś to poczucie stanowe bywa silne i czynne, i jak dalece w wielu wypadkach przeciwdziała solidarności wszystkich chłopów, stwierdzi łatwo każdy, kto zna życie wiejskie. Wiadomo np. dobrze, jaką rolę w stosunkach wiejskich we wsiach pomorskich gra obawa mezaliansu, nie tylko ze względu na ubóstwo jednej strony w porównaniu z zamożnością drugiej, ale także ze względu na znakomitość rodziny. W Wielkiej Wsi do niedawna zdarzały się miłostki między młodzieżą gburską i rybacką, lecz nie do pomyślenia były małżeństwa. W okolicach Chojnic i Kościerzyny gburzy i zagrodnicy stanowią dwa stany tak ściśle oddzielone od siebie, że nawet towarzysko obcują oddzielnie, podobnie jak to do niedawna bywało, a może i gdzieniegdzie się zdarza, w ośrodkach prowincjonalnych, gdy chodzi o szlacheckie ziemiaństwo z jednej, a przedstawicieli wolnych zawodów z drugiej strony.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>