Świecki zbawca – cesarz, król Franków cz. II

Co więcej, rzymski władca zwierzchni chrześcijaństwa, w oczach wiernych tak wysoko ponad wszystkich władców świeckich wyniesiony, nie jest pewny dnia ni godziny. Zagraża papieżowi cesarz Wschodu. Jest on heretykiem, obrazoburcą [61. A włada południową Italią i Sycylią, skąd wojska jego mogą każdej chwili posunąć się pod Rzym, ze wszystkimi zresztą pozorami prawa. Rzym bowiem stanowi wciąż jeszcze nominalnie jego własność. Zdarzało się w ciągu wieku VII, iż cesarze gwałtem usuwali papieży z tronu. Z drugiej strony Longobardowie dążą widocznie do opanowania Wiecznego Miasta i do uczynienia biskupa rzymskiego poddanym króla swego. W samym zresztą Rzymie wre walka nieustanna możnych miejscowych, którzy co chwila podnoszą przeciw papieżom rokosze zbrojne zmuszając ich do ucieczki, czasem mordują, by tylko na ich miejscu osadzić swoich stronników.

Twarda rzeczywistość rozwiewa co chwila złudzenia tych, którzy sądzili, iż rząd świata, choćby tylko duchowy, można było oprzeć na moralnym wyłącznie uroku. Im wyżej właśnie wzrasta urok i powaga papiestwa, tym gwałtowniej walczą materialne potęgi o uczynienie go swym narzędziem. Świat nie dojrzał jeszcze do chwili, w której by władza duchowa obejść się mogła bez tarczy i miecza. Obok papieża i by papież mógł zadanie swe pełnić w pokoju, potrzebnym światu okazuje się świecki obrońca i opiekun Stolicy Apostolskiej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>