System ekonomiczny Kołłątaja

Jedną z przyczyn potrzeby obalenia stanowych ograniczeń jest żądanie, by przez częściową fuzję, bodaj przez jej możliwość tylko „znieść w psychice ludzi pogląd na Rzeczpospolitą jako na własność stanu rycerskiego“47. Nie naród do stanów, lecz wszystkie klasy do całości należą i jej służyć winny i rzeczą ustroju społecznego jest przedstawiać takie warunki, w których służba ta czynną być może. Nie ma zatem sprzeczności między żądaniem przez Kołłątaja ograniczeń w formie cenzusu majątkowego a jego żądaniem równości, gdyż równość jest dlań tylko idealnym ustrojem zastosowalnym tylko wtedy, gdy istotnie między jednostkami nie ma zależności niebezpiecznej. Tylko niezależność jednych od drugich może służyć za podstawę równości – inna byłaby tylko fikcyjną. Niesłusznie też, zdaniem naszym, zarzucają Kołłątajowi nie- szczerość – wygłaszanie zasad równości, a praktyczne żądania ograniczeń, gdyż jedno i drugie ma dlań wartość o tyle, o ile służy najlepiej do utrzymania społeczeństwa w całości.

Nie będziemy wchodzili tu w analizę bardzo rozwiniętego ekonomicznego systemu Kołłątaja. Zwrócimy tylko uwagę na zauważony przez niego stosunek współzależności ziemi i człowieka. Ziemia w psychice ludzkiej, posiadanie jej związane jest z istnieniem i rozwijaniem się pokoleń. Ziemia nabiera wartości przez włożoną w nią pracę ludzką, ta zaś tylko wtedy może być wydajną, gdy człowiek widzi cel wkładów – zapewnienie dobrobytu sobie i swym potomkom: „…fałszywi prawa naturalnego metafizycy nigdy się podobno nad tym nie zastanawiali, czym była ziemia, nim człowiek położył na niej pracowitą swą rękę…“ – powiada Kołłątaj. Czytamy zaś dalej o Humańszczyźnie1121, nadanej niegdyś Kalinowskiemu: „…Cóż więc to obszerne i bogate dziedzictwo do tak wysokiej podniosło intraty? Ręka ludzka, podjęte koszta na wydobycie nowin spod pierwiastkowej nieużyteczności: bo ziemia niczym nie jest względem prawdziwych bogactw, póki łożone siły osobiste i nakłady nie zakupią w niej, że tak powiem, dziedzictwo, czyli praw własności do tych obfitych darów, które starczające potrzebom ludzkim, czynią je dopiero drogimi i szacownymi w konsumpcji“ 48. Trzeba więc pracą nabyć praw własności, a tylko wtedy praca ta wydajną będzie, gdy człowiek będzie miał zapewnione dziedzictwo. Dlatego też „…każda ziemia powinna być własnością partykularnych, nie własnością publiczną…“ ponieważ „… wieczne posiadanie ziemi najwięcej do niej przywiązuje człowieka“ 49. Dlatego też sprzedaż starostw będzie nie tylko środkiem do wzmożenia skarbu Rzeczypospolitej, lecz także podniesie wydajność tych olbrzymich przestrzeni. Człowiek wiedzący, że z jego śmiercią kończy się posiadanie, będzie zawsze prowadził gospodarstwo rabunkowe.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>