Trzeba kuć żelazo, póki gorące

Trzeba, nie wyrzekając się aliansów – owszem, korzystając z nich – wzmacniać wagę własną Rzeczypospolitej, trzeba na gwałt wojska, podatków, reform społecznych, które by do zwiędłego organizmu Rzeczypospolitej szlacheckiej doprowadziły świeże soki i stały się czynnikiem jej gospodarczej i państwowej samoistności. Cóż czyni jednak Sejm’.” „Już blisko dwóch lat radzimy… Rozpoczęliśmy – ale jeszcze- śmy nie pokończyli ani jednej z tych głównych ustaw, które tylko mogą nasz kraj postawić na drodze pewnej, ugruntować narodu trwałość i wzrost“.

Tak samo, jak czynił to w Uwagach, zwraca się przeto Staszic z wezwaniem gorącym do szlachty. Usiłuje ją przekonać, iż ociąganiem się grzebie siebie wraz z narodem. Niechże raz przestanie oglądać się na panów, „niechaj… sama o sobie myśli: już ją nieraz zdradzono“ – woła w tryskającym bólem patriotycznym wstępie do Utvag, a w Przestrogach wymownie ostrzega ją przed przewrotnością i sainoluhstwem panów, tych urodzonych sprzedawców Ojczyzny i braci swojej. „Rozpustni, lekkomyślni, chciwi i marnotrawni, dumni i podli“, zamienili „rzeczpospolitą obywatelów w rzeczpospolitą łupieżców, zdrajców, krzywoprzysiężców, jurgieltników“, przywiedli kraj do zguby, nie bacząc, iż tym samym podcięli korzenie własnej potęgi. Bo i panów czeka zniszczenie pod despotą. Wzywać ich do poprawy nie przyda się jednak na nic, bo przekładanie korzyści chwilowej nad trwałą, osobistej nad ogólną, choćby nad korzyść stanu możnowładczego, jest w naturze pańskości. Patrzcie, kto w Polsce jest najdoskonalszym wcieleniem pana? Poniński. Jest on jednocześnie żywą zdradą i gwałtem, jest wcieleniem wszystkich czynników rozsadzających społeczność. Zdjąć temu człowiekowi głowę z karku, to triumf moralności obywatelskiej, to przykład tym konieczniejszy, im wyżej stoi Poniński jako pan, jako urzędnik, jako minister – i im większym jest zbrodniarzem: im doskonalszym jest przykładem pana. Ale szlachta jest w masie swojej zdrowa i patriotyczna. W przeciwieństwie do panów ma ona mocno zakorzenione poczucie solidarności stanowej. Oszczędza je Staszic: grać na nim próbuje nie bez zręczności, przy czym w Przestrogach przytacza argumenty liczniejsze oraz ułożone bardziej systematycznie i przejrzyście niż w Uwagach. Ale metoda jest ta sama w obu pismach. Chodzi o wmówienie w szlachtę, która wolność swą dawno miłuje i wzdryga się na samo słowo absolutum dominium, że właśnie ci panowie, którym tak długo ufała, nieuchronnie do panowania despotyzmu muszą doprowadzić Polskę, o ile szlachta nie przeciwstawi tym zakusom należytego odporu. Sił zaś do tego odporu nie ma już dziś sama od czasu, gdy z rycerstwa stała się stanem ziemiańskim. Musi pozyskać sobie mieszczanina i chłopa, którzy z konieczności stanowić będą główną masę wojska stałego i którzy w znacznym stopniu pracą swą łożyć będą na utrzymanie tego wojska. Nie potrzebuje przy tym szlachta wyzbywać się swych przywilejów, wyrzekać się swego przodującego stanowiska w narodzie. Owszem, niech zachowa dla siebie wszystkie zaszczyty i urzędy honorowe, o które tak stoi, pozostawiając otworem dostęp do urzędów płatnych dla mieszczan: wszak szlachcic prawdziwy zadowalać się winien uznaniem moralnym swoich zasług. Przede wszystkim, niech nic z wolności swojej nie poświęcając upowszechni ja na stany inne: niech dopuści przedstawicieli miast do prawodawstwa, niech zgodzi się na osadzenie chłopa na dziedzictwie i na roztoczenie nad nim opieki prawa, niech pozwoli synom chłopskim przenosić się do stanu miejskiego. Inaczej ubiegnie szlachtę despotyzm i wyzyska niechęć mas oraz moc rekrutowanego wśród mas tych wojska dla zdławienia wolności szlacheckiej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>