Urzeczywistnienie programu odrodzeńczego

Pochwala on i chloszcze naprawdę bezstronnie. Nie oszczędza Staszic nawet bliskich tym, którzy najskuteczniej walczą o urzeczywistnienie programu odrodzeńczego. Pamięta Czartoryskim oparcie się na bagnetach moskiewskich przed laty dwudziestu pięciu, pamięta Potockim mącenie kraju, demoralizowanie szlachty jeszcze za czasów saskich, piętnuje bezwzględnie – zresztą słusznie – niesubordynację wojskową Szczęsnego, za którym przecież, gdy ją popełnił i mimo że trąciła zdradą, ujęli się byli w sejmie jego rodowcy. A Potoccy, Ignacy i Stanisław, oraz idący z nimi ręka w rękę Czartoryscy są w sejmie głównymi przywódcami patriotów: potęga ich, jako wielkich panów, i ich niepospolite zdolności są rękojmią zwycięstwa dobrej sprawy. Jednakże Staszic nie obawia się zadrasnąć powszechnie znanej ich dumy, czulej wielce, mimo że filozofii hołdują i wieściom z Francji przysłuchują się życzliwie. Natomiast chwali księcia podskarbiego Poniatowskiego, bo względem poddanych okazał się ludzkim, chociaż Poniatowski wzbogacił się z krzywdą Rzeczypospolitej starostwami darowanymi przez koronowanego stryja. Pochwala Moszyńskiego za dobry projekt podatkowy, mimo iż wie chyba – bo wiedzą o tym wszyscy – że Moszyński to dawny wspólnik niecnej roboty Ponińskiego, że do ostatnich czasów był jawnie jurgieltnikiem moskiewskim. Zaiste, Staszic nie patrzy na to, kto robi, ale na to, co robi. Jest sędzią bezstronnym zupełnie. Wszelako nie byłby człowiekiem myślącym politycznie, gdyby nie liczył więcej na jednych działaczy niż na drugich i gdyby wysiłków pierwszych nie popierał, o ile by nie uważał za właściwe i moralne popierać ich osób. Ale i sympatie polityczne nie są Staszicowi obce.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>