Związek między katolicyzmem i polskością

Nie ulega żadnej wątpliwości, że w tym tkwi przyczyna ścisłego związku między katolicyzmem i polskością, związku tak mocnego, że już od bardzo dawna nie rozróżnia ich się zgoła. W tym tkwi również przyczyna szczególnego – począwszy od końca XVI wieku – charakteru katolicyzmu polskiego, tak różnego od tego, co widzimy w Italii, we Francji, w Hiszpanii. Jest rzeczą naprawdę godną uwagi, żc w kraju, gdzie w wieku XVI wodzono się za czuby z powodu trynitaryzmu lub antytrynitaryzmu, przebudzenie się katolicyzmu nie wydało ani jednego teologa godnego tego imienia. Nie znajdujemy w Polsce nic, co można by porównać bądź z „pobożnym humanizmem“ francuskim – że użyję terminologii księdza opata Bremond l14ł – bądź też z wielkimi prądami mistycznymi, które wyłaniają nowych świętych. Nie znajdujemy tu również nic, co by świadczyło o zainteresowaniu życiem moralnym. W Polsce problem wewnętrznego życia chrześcijanina nie zdaje się nikomu nasuwać, tym bardziej zaś ów dręczący problem łaski, który czynił tak nieszczęśliwymi ludzi w rodzaju Pascala. W samych początkach XVII wieku słyszymy tu zaledwie odgłosy jakichś mało istotnych sporów między przedstawicielami różnych zakonów religijnych, sporów, którym zresztą władze duchowne w krótkim czasie każą zamilknąć. Przebudzenie się katolicyzmu w Polsce stworzyło okazję do pojawienia się całego szeregu polityków, głównie demagogów, z których wielu, na przykład jezuita Skarga, czyni sporo hałasu. Nie pojawił się jednak ani jeden Karol Boromeusz [151, ani jeden Bellarmin l1!, ani jeden Molina [17J. Nie było też oczywiście ani jednego Franciszka Sałezego, ani nawet takiego Richeome’a [18].

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>